TheBalm – Kultowe kosmetyki – recenzja 11


theBalm-Logo

The Balm jest jedną z młodszych marek rynku kosmetycznym. Jej produkty zyskały dość szybko spory kręg zainteresowań. Nie ma się co dziwić, ponieważ kosmetyki są świetnej jakości i świetnie się sprawdzają na każdą okazję. Charakterystyczny dla nich jest ciekawy design kartonowych opakowań.  Największym hitem okazał się rozświetlacz Mary Lou Manizer. Produkty warte uwagi to Hot Mama cień, róż do policzków , Sexi Mama – puder transparentny oraz bronzer o chłodnej tonacji Bahama Mama. Popularna stała się też paleta cieni NUDE TUDE, dzięki której można tworzyć piękne makijaże dzienne i wieczorowe. Kilka z tych produktów udało mi się nabyć i chciałam zrobić zbiorczą recenzję. Dlatego jeżeli jesteście ciekawi mojej opinii zapraszam do Dalszej części wpisu.

Zacznę może od palety Balm Voyage – może ona nie jest kultowa, ale bardzo chciałam być jej posiadaczką ze względu na cienie jakie posiada. No i mogłam ją zakupić dzięki promocji w douglas -30% na cienie i palety.

The Balm – Paleta cieni Balm Voyage:

IMG_2137

Opis producenta: 

Balm Voyage to paleta 16 cieni do powiek oraz 3 róży do policzków o kremowej konsystencji, które swobodnie można stosować jako błyszczyk do ust od znakomitej firmy theBalm.

Nowość od theBalm z pewnością nie rozczaruje żadnej miłośniczki tej marki. Firma stworzyła kolejną znakomitą paletę, bardzo wysokiej jakości i jak zwykle w przepięknym, pomysłowym opakowaniu.

Balm Voyage to paleta wspomnienie przebytych podróży, lub tych które jeszcze przed nami. Zestaw zawiera 16 cieni do powiek, z których większość to mieniące się kolory, 2 matowe odcienie popieli i beżu, a także 3 kremowe produkty, które można stosować zarówno jako róż do policzków i błyszczyk do ust.

Paletkę swobodnie można zabierać ze sobą w podróże mniejsze i większe bez obaw o kosmetyki, ponieważ całość umieszczona jest w solidnym opakowaniu z lusterkiem

IMG_2144

Moja opinia: 

Utrzymane w klimacie retro,kartonowe opakowanie, na którym można zobaczyć piękne pin-up girl z różnych kontynentów. Na stylowym opakowaniu jest także główna bohaterka, która jest stewardessą i sugestywnym gestem dłoni zaprasza nas do wejścia na pokład samolotu.

IMG_2157

Po otworzeniu palety okazuje się nam przepiękna paleta 16 cieni oraz 3 kremowe o różnych kolorach pomadki/róże. Trzecia część palety, która jest tą ”klapką” palety jest paszportem, który daje nam uprawnienia do podróżowania po całym świecie. Za zdjęcie w tym ”paszporcie” służy lusterko. Całość jest utrzymana w fajnym, podróżniczym klimacie zastanawiam się tylko co oznacza numeracja cieni od od A1 do D4. Czy może to są numery z różnych zakątków świata, które zainspirowały do stworzenia tych kolorów? Czy może numeracja miejsc w samolocie? Nieważne, przejdźmy dalej…

IMG_2155

Bardzo podoba mi się sposób wykonania. Teksturowe opakowania mają tą zaletę, że są bardzo lekkie i rzeczywiście zabieranie takich produktów w podróż nie stanowi problemu. Bardzo podoba mi się też, że część cieni i kremowych pomadek została oddzielona od siebie za pomocą dwóch różnych klapek, dzięki temu nic niepożądanego nie dostanie się nam do jednej lub drugiej części palety. Dzięki temu nie muszę się obawiać że do kremowych pomadek dostanie się pyłek cieni.

IMG_2153

W głównej części palety theBalm Balm Voyage znajduje się jak już wcześniej wspomniałam 16 cieni o dużych wymiarach. Cienie mają mocną pigmentację, łatwo się rozprowadzają na skórze powieki i się nie osypują podczas aplikacji. Znajdziemy tu cienie o różnym wykończeniu: mat, satyna, mat z drobinkami i perła.

IMG_2169

Kolorystyka cieni jest utrzymana w spokojnej tonacji, co pozwoli nam na stworzenie delikatnych dziennych makijaży. Są jednak też mocniejsze, błyszczące kolory, które pozwolą stworzyć makijaż okolicznościowy czy wieczorowy. Niewątpliwie plusem tych cieni jest to, że są niesamowicie jedwabiste więc są bardzo lekkie i nie zbierają się w załamaniach powieki. Zaaplikowane na bazę świetnie się utrzymują przez cały dzień nie tracąc koloru

IMG_2181

Tak prezentują się cienie na skórze (nie są one ułożone wg. kolejności) :

thebalm

  • A1 – delikatny, różowy odcień o satynowym wykończeniu.
  • A2 – średni odcień fioletu z niebieskimi drobinkami i satynowym wykończeniu.
  • A3 – jasny odcień srebra, perłowy.
  • A4 – szaro-czarny cień z drobinkami w kolorach morskim i fioletowym, wykończenie satynowe.
  • B1 – jasny beż, neutralnie ciepła tonacja, matowy.
  • B2 – zieleń przypominają morską pianę, z nutą chłodnego niebieskiego, satynowy.
  • B3 – fioletoworóżowy z nutą szarości, matowy.
  • B4 – ciemny brąz, o perłowym wykończeniu.
  • C1 – delikatne, średnio-jasne żółte złoto o satynowym wykończeniu.
  • C2 – średnio-ciemny niebieski z odcieniem zielonkawym, matowy.
  • C3 – średnio-jasny brąz o delikatnie żółtym zabarwieniu, matowy.
  • C4 – średni brąz o pomarańczowym zabarwieniu, perłowy.
  • D1 – żółte złoto o satynowym wykończeniu.
  • D2 – jasny brzoskwiniowy z subtelnymi, beżowymi tonami, wykończenie satynowe.
  • D3 – średnio-jasne beżowe złoto, perłowy.
  • D4 – średnio-ciemny zielony z ciepłymi, brązowymi tonami i odrobiną oliwkowego, perłowy.

IMG_2147

Jak już wcześniej wspomniałam paleta zawiera również 3 kremowe kosmetyki, które można używać w charakterze różu do policzków – tej opcji jeszcze nie próbowałam…. lub jako pomadki do ust.

Od prawej:

  • Capitan – delikatny róż o chłodnym zabarwieniu
  • First Officer – dość mocny matowy, brzoskwiniowy pomarańcz
  • Second Officer – intensywny chłodny odcień czerwieni o satynowym wykończeniu.

IMG_2909-horz

Capitan  oraz Second Officer mają przyjemną formułę, lekko nawilżającą usta, łatwo się także rozprowadza co jest zupełnym przeciwieństwem pomadki First Officer, która jest matowa i ciężka w rozprowadzaniu. Nie mniej jednak wszystkie pomadki charakteryzuje trwałość i wszystkie ładnie wyglądają na ustach. Mnie bardzo du gustu przypadł róż, jest bardzo delikatny i świetnie się prezentuje na ustach.

Teraz przejdziemy do trochę bardziej kultowej części jaką są:

TheBalm – The Manizer Sisters Paleta rozświetlaczy: 

IMG_1383

Opis producenta: 

 theBalm THE MANIZER SISTERS Paleta do Makijażu:

  • 3 kultowe rozświetlacze theBalm jednej palecie
  • 3 siostry The Manizer: Mary, Cindy i Betty
  • paleta jest wielozadaniowa i ekonomiczna
  • niezbędna w podróży, kompaktowa i poręczna

Mary-Lou to odcień szampański
Cindy-Lou to odcień brzoskwiniowo-różowy
Betty-Lou to odcień złotego brązu

IMG_1392

Moja opinia:
Czekałam na ten produkt trochę bo chciałam mieć wszystkie 3 kultowe rozświetlacze. Fajnie, że TheBalm pomyślało o tym i wszystkie odcienie wsadzili do jednej palety, dzięki temu zawsze mogę je mieć pod ręką. Kartonowe opakowanie, tak jak wspomniałam wyżej jest lekkie i praktyczne, dzięki temu mogę zawsze ze sobą zabrać kosmetyk w podróż.

IMG_1385

Na opakowaniu widnieją obrazki przedstawiające wszystkie 3 siostry Mary – Lou Manizer, Cindy – Lou Manizer oraz Betty – Lou Manizer. Dodatkowo paleta jest wyposażona jest w lusterko.

Już po pierwszym muśnięciu zakochałam się w tych produktach, ponieważ są lekkie i najważniejsze TRWAŁOŚĆ to ich największa zaleta. Ponadto muszę Wam przyznać, że rozświetlacze od theBalm są nie do podrobienia.  Na rynku jest cała masa produktów tańszych i droższych, które zapewniają mniej więcej porównywalny efekt, ale żaden nie da tak wygładzonej tafli na skórze ,a to dzięki  dobrze sprasowanej konsystencji, która jest nieco aksamitna i nieco mokrawa ale przede wszystkim drobniutko zmielona i dobrze sprasowana co daje nam łatwość w rozprowadzaniu i rozcieraniu na skórze. Te rozświetlacze zachwycają też przede wszystkim swoją trwałością i pigmentacją.

IMG_1397

MARY-LOU MANIZER: Piękny rozświetlacz w złotej tonacji , który genialnie wygląda zarówno na szczytach kości policzkowych, jak i na powiekach, dekolcie.czy nad górną wargą i na grzbiecie nosa. Efekt jaki zapewnia to cudna złota tafla, która wygląda dobrze w każdych warunkach. I na żywo, i na zdjęciach. Oczywiście poziom rozświetlenia można stopniować. Mary jest bardzo dobrze napigmentowana, więc nawet delikatne muśnięcie pędzlem zapewnia nam widoczny kolor.

CINDY-LOU MANIZER: Cindy jest połączeniem różu z rozświetlaczem. Jest w niej troszkę brzoskwini i tonację ma zdecydowanie ciepłą. To kolor wyjątkowy i niespotykany. Ma troszkę mniej błysku niż Mary. Nie daje mocnego koloru, za to przepięknie ożywia makijaż i sprawia, że nasza twarz wygląda na wypoczętą, świeżą i odmłodzoną. Efekt jest subtelny, nienachalny. Jeśli macie bardzo jasną karnację i szukacie rozświetlającego różu, polecam. Gdy zaś wasza skóra ma ciemniejszy odcień, śmiało możecie używać jej w roli klasycznego rozświetlacza.

BETTY-LOU MANIZER: Kiedy ją zobaczyłam po raz pierwszy byłam nieco przerażona –  ponieważ przypomina bronzer o ciepłej tonacji opalizujący w złoto. Okazało się jednak, że nawet ba bladej skórze może wyglądać ładnie w celu podkreślenia opalenizny. Do typowego konturowania moim zdaniem kompletnie się nie nadaje, bo za mocno się błyszczy jednak delikatne muśnięcie pozwala uzyskać fajny efekt. Zdecydowanie sprawdzi się u dziewczyn o ciepłej, ciemnej karnacji, inaczej możecie poczuć się zawiedzione, mimo iż  jest piękna i nie można jej odmówić. Ostatnią z sióstr określiłabym ją jako kosmetyk sezonowy, który świetnie się sprawdzi latem do pokreślenia opalenizny nie tylko na twarzy ale i na całym ciele – w przeciwieństwie do pozostałych sióstr, które nadają się do stosowania przez cały rok.IMG_1410

Rozświetlacze na skórze prezentują się w następujący sposób:

IMG_1423-tile

Każdy ma swojego faworyta, a każda z sióstr jest godna polecenia, musicie pod uwagę wziąć efekt jaki chcecie uzyskać oraz karnacje skóry. Jeżeli  jednak szukacie typowego rozświetlacza, to zdecydowanie jest nim oczywiście Mary. Ona pasuje chyba każdemu, jest najbardziej uniwersalna.

The Balm Bahama Mama – Puder Brązujący do Twarzy:

IMG_1438

Opis producenta: 

Bahama Mama od firmy theBalm to matowy bronzer, który doda Twojej skórze efekt pięknej opalenizny prosto z Karaibów.

Specjalnie zaprojektowana formuła pudru Bahama Mama sprawia, że Twoja twarz będzie wyglądała jak muśnięta słońcem, nawet w środku zimy. Zaletą jest także fakt, że jest niesamowicie delikatny więc nie powoduje uczucia ciężkości.
Cudowne opakowanie w stylu Pin-up girl skrywa duże lusterko.

IMG_1452

Moja opinia:
Kosmetyk zamknięto w tekturowym opakowaniu, również w klimacie retro z wizerunkiem pin-up girl. Ma kształt prostokąta w środku znajdziemy niewielkie lusterko oraz bronzer. Opakowanie jednak nie jest tu najistotniejsze, chociaż przyznam że jest dość charakterystyczne…  ważniejsza jest zawartość oraz wykończenie, jak i efekt na skórze.

IMG_1459

Bronzer TheBalm Bahama Mama to chłodny i matowy bronzer, który idealnie nadaje się do typowego modelowania i konturowania twarzy. Formuła kosmetyku jest jedwabista co pozwala na równomierne rozprowadzenie kosmetyku bez smug i plam. Ta jedwabista konsystencja również ułatwia aplikację, zarówno pędzlami syntetycznymi jak i naturalnymi bardzo przyjemnie się produkt aplikuje na twarz.

IMG_1454

Jeśli chodzi o trwałość i pigmentację, to nie mogę powiedzieć złego słowa. Marka theBalm charakteryzuje się wysoką jakością produktów. Kosmetyk utrzymuje się na skórze przez wiele godzin, oczywiście po zagruntowaniu pudrem. Nie ściera się, a intensywność można budować, jednak wymaga to trochę pracy. Bronzer jest mocno napigmentowany więc wystarczy dosłownie odrobina produktu na pędzlu i muśnięcie, żeby nie otrzymać zbyt przerysowanego efektu.

IMG_1476-tile

Dla mnie odcień jest zdecydowanie za chłodny, ale mam na uwadze przyszłe panny młode i inne makijaże okolicznościowe, które wykonuje na różnych karnacjach.

Podsumowując: 

Bardzo polubiłam się z kosmetykami tej marki w związku z tym myślę nad zakupem jeszcze kilku produktów chociażby o kultowym różu hot mama, który przyciągnął mnie czarującym kolorem. Kosmetyki TheBalm zdecydowanie zasługują na to by się nimi zainteresować – zwłaszcza jeżeli lubicie dobre jakościowo kosmetyki do makijażu, a śliczne opakowania sprawiają, że chce się je kochać.

Kosmetyki TheBalm dostępne tutaj (klik w obrazek) :

logo

IMG_1401-horz

Znacie produkty TheBalm? Macie swojego ulubieńca, którego polecacie?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 komentarzy do “TheBalm – Kultowe kosmetyki – recenzja