Inglot – Freedom System i nie tylko 11


inglot

 

Witam Was kochani 🙂 Tak jak tytuł dzisiejszego wpisu mówi, przychodzę do Was z kosmetykami marki INGLOT. Będzie krótka recenzja oraz moje wrażenia. Chcę się z tym z Wami podzielić, ponieważ ile jest ludzi, tyle jest opinii być może moje zdanie pomoże komuś w wyborze kosmetyków. Tak więc zapraszam do dalszej lektury o kosmetykach marki Inglot.

 

IMG_9709

Moja przygoda z tą marką rozpoczęła się w dniu, w którym poszłam pierwszy raz do salonu i kupiłam parę rzeczy, były to 2 pomadki, magnetyczną paletkę, sztuczne rzęsy, klej duo… ( pierwszy opis tych produktów można znaleźć –> TU! ). Później kupiłam magnetyczną paletkę z Freedom System na 10 szt. i pomału zaczęłam ją wypełniać cieniami, których jeszcze wtedy w swojej kolekcji nie miałam. Paletka dość szybko się zapełniła, więc postanowiłam, że do kolekcji cieni dokupię kolejną paletkę i uzupełnię pomadkami. Trafiałam też na promocje gdzie cienie sypkie były o połowę tańsze, później i popularny płyn duraline był mi potrzebny. Natomiast jeszcze później do kolekcji weszły kolorowe eyelinery, które pokochałam… i tak uzbierała mi się cała masa kosmetyków marki INGLOT, które uwielbiam i używam każdego dnia. Paletki starałam komponować się w taki sposób bym mogła wykonać nimi makijaż na każdą okazję…

Do szczegółowych recenzji produktów zapraszam dalej…

Moja Paletka z Freedom System :

IMG_9783

Potrójnie cienie Freedom system:

118R

Cień 118 R – w odcieniach jasno-różowych, zupełnie matowa. Idealna do delikatnego dziennego makijażu. Kolory są bardzo świeże w ciepłej tonacji.

131R

Cień 131 R – w odcieniach złota z satynowym wykończeniem. Także w ciepłych odcieniach lecz przepięknie się mieni, to jego największa zaleta!

 Pojedyncze cienie Freedom System :

bf

  • Cień 142 – Jasno-różowy cień o satynowym wykończeniu
  • Cień 463 – Cielisty cień ze złotym pyłkiem
  • Cień 84 – cień w kolorze marchewkowym ze srebrnym pyłkiem
  • Cień 66 – cień w kolorze fioletu również ze srebrnym pyłkiem
  • Cień 68 – granatowy cień, również tak jak poprzednie ze srebrnym pyłkiem
  • Cień 117 – Zdecydowanie mój ulubiony cień w kolorze turkusu o satynowym wykończeniu
  • Cień 133 – cień w kolorze limonki, świetnie się łączy z wyżej wymienionym turkusem. Także ma satynowe wykończenie
  • Cień 60 – żółty cień, z matowym wykończeniem lecz ze srebrnym pyłkiem.

 

A tak cienie prezentują się na skórze :

IMG_0372

 

Informacja od producenta :

  1. Delikatnie perłowy cień do powiek. Zawarty w produkcie nylon wygładza optycznie i sprawia, że skóra wygląda na jedwabiście gładką. Doskonale miesza się z innymi formułami i kolorami. Długo utrzymuje się na powiece bez konieczności poprawek.
  2. Matowy cień do powiek o dużym nasyceniu pigmentu. Długo utrzymuje się na powiece bez konieczności poprawek. Doskonale miesza się z innymi kolorami i formułami. Nie osypuje się. 

składniki :specjalnie traktowane pigmenty perłowe, mika i nylon

Cienie do powiek INGLOT to trzy kolekcje cieni prasowanych składające się ze 112 pojedynczych kolorów. Każda kolekcja wyprodukowana według odrębnej wyrafinowanej formuły pozwala na osiągnięcie perfekcyjnych, profesjonalnych rezultatów. Kolekcja podstawowa cieni pojedynczych składa się z trzech grup oraz ponad 400 odcieni: 
perła – intensywnie perłowe, mocno kryjące, idealne do wykonywania wieczorowego makijażu z satynową powłoką,
mat – dobrze kryjące, idealne do makijażu dziennego, często używane przez profesjonalistów do wykonywania makijażu do sesji zdjęciowych i telewizji, 
matrix – lekko kryjące zawierają mieniący pigment rozświetlający kolory, uniwersalne do wykonywania makijażu dziennego i wieczorowego. 

Dostępne są w 5 rodzajach: AMC, AMC Shine, Pearl, Double SP, Matte.

z9978031Q,Nowe--teczowe-cienie-Inglot

Moja opinia : 

Tak jak wcześniej napisałam, nie wyobrażam sobie, żebym miała ich nie używać w makijażu. Mają mocny pigment, czyli to co lubię najbardziej w cieniach. Choć przyznam, że mnie do gustu najbardziej przypadły te z satynowym wykończeniem. Dużo osób ma problem z osypywaniem się tych cieni, natomiast ja nie zauważyłam, żeby to było jakoś bardzo problematyczne w moim wypadku. Cienie świetnie się ze sobą łączą nie zależnie od tego, czy są one matowe, z drobinkami czy satynowe. Jednak kupując teraz, gdybym znów miała wybór zdecydowałabym się na więcej tych satynowych. Bardzo mnie też cieszy fakt, że te cienie świetnie współpracują z cieniami Sleeka. Jest to dla mnie ogromna zaleta, gdyż w posiadaniu mam 19 paletek – zdecydowana większość i byłabym zawiedziona gdyby te cienie nie współpracowały ze sobą. Wadą jest jednak to, że żeby skompletować taką paletkę trzeba wydać fortunę bo każdy cień jak i paletkę trzeba kupić z osobna. Dlatego ja kompletowałam swoją parę miesięcy, jakoś tak kupując po 2 cienie nie czułam wielkiej straty pieniędzy. Jednak uważam, że cienie są warte swojej ceny. Uwielbiam aplikować je na mokro dają lepszy efekt.  Miałam też mnóstwo możliwości wypróbować te cienie nie tylko na sobie ale i na sesjach, a oto efekty :

19-tile

10173793_652433191503520_2595095252176598304_nNa plus:

  • dostępność
  • pigmentacja
  • trwałość
  • wydajność
  • konsystencja
  • łatwość w rozcieraniu
  • nie osypują się
  • duży wybór
  • współgrają z innymi cieniami
  • cena adekwatna do jakości

Na minus:

  • ciężkie opakowanie

Pomadki Freedom system :

IMG_9786

 

Jak widzicie postanowiłam zaszaleć z kolorami:
bg

  • Pomadka 99 – Fiolet
  • Pomadka 91 – Żółty
  • Pomadka 94 – Błękit
  • Pomadka 08 – Brudny beż
  • Pomadka 48 – Pastelowy róż
  • Pomadka 97 – Koral

A na skórze prezentuje się w następujący sposób :

IMG_0410

 

Informacja od producenta :
Delikatna formuła pomadek Inglot Colour Play z gamy Freedom System umożliwia łatwą aplikację i zapobiega sklejaniu ust, a zawarte w pomadce witamina E i olej z pestek moreli nadają jej właściwości nawilżając i odżywcze. Niebieskie, zielone i fioletowe odcienie wydają się szalone, ale możesz je dowolnie mieszać i kreować zupełnie niepowtarzalne efekty na ustach!

Szminka jest wkładem do palety Freedom System, dzięki której można stworzyć własny zestaw do makijażu, złożony z dowolnie wybranych odcieni szminek, cieni czy korektorów. Kasetki są dostępne w różnych rozmiarach.
Nie zawierają parabenów, nie są testowane na zwierzętach.
Dostępnych 90 odcieni.

Moja Opinia:

Pomadki te mają kremową konsystencję, a więc i łatwo się je rozprowadza na ustach. Mają też przepiękny owocowy zapach, który umila noszenie. Mogłabym zgodzić się z tym co producent opisuje ponieważ rzeczywiście pomadki nie sklejają ust, a zawarta w nich wit. E i oleje rzeczywiście nawilża usta i je odżywia.Podobnie jak cienie pomadki te są mocno napigmentowane i jednocześnie trwałe. Wiadomo, że po jedzeniu nie będą wyglądały na ustach… ale trwałość, ich jest rzeczywiście dobra. Koszt takiego wkładu to 10-14 zł, wydaje mi się, że podobnie jak cienie jakość jest warta tej ceny. Natomiast jeżeli chodzi o kolorowe pomadki w kolorach nietypowych t.j żółty, niebieski czy fioletowy to lepiej jest wcześniej nałożyć korektor czy podkład, żeby pigment ust nie wybił ich koloru na ustach w jakieś dzikie kolory. Na pewno to też poprawi krycie i nie zostawi smug. Często stosowałam je przy sesjach zdjęciowych i muszę przyznać, że w trakcie sesji nie wymagały żadnych poprawek. A oto kilka zdjęć z sesji, w których owe pomadki użyłam :

10379743_661190783929350_2364682190446612284_o

 

5

img_8879

Na pewno wiem, że nie są to moje ostatnie pomadki. Jest jeszcze parę kolorów, które bym chciała mieć w swojej kolekcji.

Na plus:

  • pigmentacja
  • trwałość
  • wydajność
  • nawilżenie
  • nie skleja ust
  • łatwa aplikacja
  • przyjemny zapach
  • dostępność
  • przyzwoita cena
  • duży wybór odcieni

Na minus:

  • pomadki z serii Colour Play bez odpowiednio przygotowanych ust zostawiają smugi, a pigment ust przez nie przebija
  • ciężkie opakowanie

 

Matte Collection AMC Eyeliner Gel :IMG_9743

Opis producenta :
Eyeliner w postaci żelu zamknięty w okrągłym pudełeczku. Wodoodporny, bardzo trwały. Dostępny w wielu odcieniach.

Skład: Trimethylsiloxysilicate, Isododecane, Cyclopentasiloxane, Polyethylene, Phenyl Trimethicone, Disteardimonium Hectorite, Propylene Carbonate, Caprylyl Glycol, Phenoxyethanol, Hexylene Glycol [+/-(May contain): Boron Nitride, Lauroyl Lysine, Polyperfluoropolymethylis opropyl Ether, Yellow 5 Lake (CI19140, Blue 1 Lake (CI 42090), carmine (CI 75470), Ultramarines (CI 77007), Black 2 (CI 77266), Chromoum Hydroxide Green (CI 77289), Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Ferric Ammonium Ferrocyanide (CI 77510), Manganese Violet (CI 77742), Titanium Dioxide (CI 78891). 

IMG_9745IMG_9724Moja opinia :

Tak jak widać na zdjęciu powyżej nazywane są też konturówką do powiek w żelu. Zdecydowałam się akurat na te kolory ponieważ biały świetnie sprawdza się jako baza pod cienie, natomiast numer 88 Turkusowy, spodobał mi się ze względu na nadchodzące lato. Chociaż przyznam, że jest jeszcze parę kolorów z tej serii, które także bym chciała mieć w swojej kolekcji. Do wyboru jest spora gama kolorów, jak na eyelinery :
orig

 

Jeżeli chodzi o trwałość kosmetyku to przyznam że jest ona dość dobra, konsystencja jest kremowa, a więc i w IMG_9775rozprowadzaniu jest łatwy. Zaletą produktu, jest też to, że szybko schnie. Czyli daje to że nie odbija się on na powiece co jest dość dużym plusem. W opakowaniu jest dość dużo produkty, co zwraca się też w cenie, bo jest bardzo wydajny.Jest też, wodooodporny więc kolory na sezon letni jak znalazł. Jednak trzeba się trochę napracować przy demakijażu. Jednak co jest najważniejsze dla mnie to pigmentacja, jest rewelacyjna!  A dodatkowo z kropelką duraline tworzy mega duet. Kolejną zaletą jest to, że nie tworzy smug. Na portalach są różne opinie na temat tych produktów, ale moim zdaniem najlepiej pewne rzeczy samemu przetestować i wtedy ocenić. Ważną rzeczą jest też to, że kupując produkt jest on zabezpieczony aluminiową folią przed otwarciem, tak też mamy pewność, że nikt wcześniej nie otwierał tego produktu.

Na plus :

  • trwałość – wodoodporność
  • pigmentacja
  • wydajność
  • bogaty wybór kolorów
  • kremowa konsystencja
  • dostępność
  • nie odbija się na powiece

Na minus:

  • cena
  • po jakimś czasie wysycha
  • zmywanie stanowi trudność

 

Inglot Body Pigment Powder

IMG_9713

Opis producenta :

Body Pigment Powder może być stosowany w połączeniu z innymi kosmetykami. Jego lekka, bezolejowa formuła zapewnia idealną aplikację. Jest bardzo trwały, nie osypuje się.
40 dostępnych w sprzedaży odcieni można dodatkowo łączyć ze sobą, uzyskując kolejne kolory. Wysoko spigmentowana kolekcja matowa zapewnia wyjątkowo intensywny kolor dając możliwość rysowania odważnych wzorów na ciele lub podkreślenia oczu. Natomiast jasne, delikatne kolory perłowe doskonale sprawdzają się jako rozświetlacz zarówno
do twarzy jak i do ciała. Ciepłe odcienie różu i pomarańczu pięknie wyglądają w połączeniu z błyszczykiem.

Body Pigment Powder nie zawiera parabenów. W przypadku nakładania produktu na powieki, należy zawsze nakładać go an bazę, a zmywać płynem do usuwania makijażu wodoodpornego.Sypki pigment do ciała i twarzy dostępny jest w 20 matowych odcieniach o mocno nasyconych kolorach i 20 delikatnych perłowych kolorach.

IMG_9722

Moja opinia: 

Nie zdziwi Was pewnie jak powiem, że są mocno napigmentowane. Mam na razie po jednym słoiczku z matowego oraz jeden z perły. Perłowe są delikatniejsze w pigmentacji, ale za to ładnie obijają światło i dają efekt satynowej powłoki. Najbardziej lubię aplikować je na mokro, wtedy są intensywniejsze. Trwałość oceniam na dobrą, tak samo jak ich wydajność. Jest jeszcze parę kolorów, które bym chciała mieć w posiadaniu. Jednak jest różnica między cieniami matowymi, a perłowymi w gramaturze, ponieważ pigmenty są sprzedawane według wagi produktu. Perłowe są cięższe dlatego jest ich mniej w opakowaniu. Mój perłowy ma jednak wadę fabryczną i wiem, że ta wada pojawia się dość często… Gwint do nakręcania zakrętki jest, nie wiem jak to nazwać ”niedorobiony, nie dokończony” ? Przez co kosmetyk dowolnie się odkręca…było to dla mnie dość kłopotliwe, kiedy zabrałam go na sesje, a on mi się odkręcił i rozsypał mi się prawie cały w kosmetyczce i ubrudził mi wszystko co miałam w środku … więc radzę uważać zanim zdecydujecie się ten produkt, gdzieś ze sobą zabierać w podróż bo możecie mieć niemiłą niespodziankę, gdy zobaczycie rozsypany produkt, którego i tak jest mało… Też nie podoba mi się fakt, że nie mają sitka, bo duża część produktu się wysypuje bokami. Ale uwielbiam te pigmenty ponieważ mają wiele zastosowań. Może służyć jako cień do powiek,farbka do twarzy lub ciała,róż czy rozświetlacz czy też za pomocą duraline, można stworzyć kolorowe kreski do eyelinera (można nimi nawet barwić włosy). Cena to ok. 24 zł.

A tak moje kolory prezentują się na skórze :

Pigment Mat 214 :

IMG_0386a

Pigment Perła 198 :

2

Pozostałe cienie :

mat perła

Plusy :

  • Pigmentacja, przez duże P.
  • trwałość
  • wydajność
  • dostępność
  • cena

Minusy :

  • brak sitka
  • często spotykana wada fabryczna przy gwincie nakrętki

Podsumowując…

Na początku podchodziłam z dystansem do tej marki, ale mając możliwość wypróbowania tylu produktów przekonałam się, że nie jest to byle co. Nie chwalę tej marki w niebo głosy, bo jest jeszcze wiele produktów, których nie znam i których pewnie nie poznam… Ale to co aktualnie posiadam jak najbardziej mnie zadowala w całokształcie,dlatego polecam.

A Wy macie jakieś produkty Inglota, które polecacie ?

xoxo, Patii. 

Inglot-Body-Pigment_large_lead


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

11 komentarzy do “Inglot – Freedom System i nie tylko